Listopad to czas przeciekający przez palce. To życie w ciągłym biegu, rozjazdach. To był pracowity miesiąc, pełen nowych wyzwań. Listopad to też pierwszy śnieg, długie swetry i hektolitry gorącej herbaty. Listopad to lawenda, świeczki i sezon na cynamon.
Listopad to kocyk i książka. Jeśli czas pozwolił, a w ostatnim czasie narzekam na jego nieustanny brak, mam chwilkę na swoje drobne przyjemności. Ciągle coś mi ucieka, czas tak szybko mija. Jest już grudzień. Witaj grudniu! Witaj zimo! Święta nadchodzą :)


